Co sądzę o kulturze Maorysów?

W mojej ocenie każda kultura ma coś ciekawego do zaoferowania i pokazania światu, dlatego nie chcę poddawać kultury Māori kategorycznej ocenie. Na cały temat chciałabym spojrzeć z zupełnie innej perspektywy: emigrantki, która pewnego dnia stanęła na lotnisku w Auckland i przeszła przez niezwykłą bramę ozdobioną nieznanymi jej wtedy postaciami i symbolami.

Mój wniosek po kilku latach życia w Nowej Zelandii jest trochę przewrotny.

Kultura Māori jest tutaj obecna niemal wszędzie, a jednocześnie wcale nie tak łatwo ją naprawdę poznać.

Usłyszysz te reo Māori w radiu i telewizji. Zobaczysz podwójne nazwy instytucji i miejsc. Reprezentacja All Blacks wykonuje haka. W kalendarzu pojawiło się Matariki. W muzeach znajdziesz taonga, rzeźby, waka i pounamu. W przestrzeni publicznej coraz częściej pojawiają się Māori nazwy, symbole i sztuka.

Tylko że pomiędzy „widzę elementy kultury Māori” a „zaczynam rozumieć kulturę Māori” jest jeszcze całkiem sporo miejsca.

I właśnie o tym jest ten wpis.

Zanim przyleciałam do Nowej Zelandii

Nie będę udawać: przed emigracją Māori byli dla mnie dość enigmatycznym ludem.

Wiedziałam, że istnieją. Wiedziałam, że są rdzennymi mieszkańcami Nowej Zelandii. Kojarzyłam haka, tatuaże, kilka obrazów z popkultury. I w zasadzie tyle.

Dzisiaj uważam, że jedną z podstawowych decyzji dotyczących emigracji powinna poprzedzać odpowiedź na pytanie: czy chcę funkcjonować w konkretnym społeczeństwie, ukształtowanym przez określoną historię, wartości i wpływy kulturowe?

Tymczasem ja przed przylotem do Nowej Zelandii wiedziałam o jednej z kultur fundamentalnych dla tego kraju zdecydowanie za mało.

Z czasem zaczęłam zgłębiać temat, bo czułam ogromny brak w wiedzy, a że jestem ciekawskim stworzeniem, postanowiłam swoje deficyty uzupełnić.

I wtedy mocno się zdziwiłam.

Nie dlatego, że informacji nie ma. Są. Tylko trzeba zacząć łączyć kropki.

Māori są wszędzie. Tylko trzeba nauczyć się ich zauważać

Po kilku latach życia tutaj widzę kulturę Māori w miejscach, na które na początku prawdopodobnie nawet nie zwróciłabym uwagi.

Jest w nazwach miast, ulic, gór i jezior. Jest w nazwach instytucji publicznych. Jest w wiadomościach, radiu i telewizji. Jest w sposobie rozpoczynania oficjalnych spotkań, wydarzeń i przemówień. Jest w sztuce, biżuterii, architekturze, sporcie i języku.

Te reo Māori jest jednym z oficjalnych języków Nowej Zelandii. W kraju organizowany jest Te Wiki o te Reo Māori, czyli tydzień języka Māori. Coraz więcej osób uczy się podstawowych zwrotów i poprawnej wymowy nazw miejsc.

Sama zaczęłam od prostych rzeczy. Kia ora. Mōrena. Ngā mihi.

Nie chodzi o to, żeby po tygodniu udawać eksperta od kultury, do której się nie należy. Chodzi o zwykłą ciekawość i szacunek do miejsca, w którym zdecydowało się żyć.

Jeśli przeprowadzasz się na drugi koniec świata, dobrze wiedzieć, do czyjego świata właściwie przyjechałeś.

Od czego zacząć poznawanie kultury Māori?

Gdybym dzisiaj miała komuś przygotować pierwszą podróż po Nowej Zelandii z nastawieniem na poznawanie kultury Māori, nie szukałabym jednego miejsca. Zbudowałabym z kilku punktów własną trasę.

Rotorua

Rotorua jest dla mnie jednym z najbardziej oczywistych kierunków.

W Te Puia można połączyć kilka elementów podczas jednej wizyty: kulturę Māori, geotermalny krajobraz, pokaz kulturowy, hāngī oraz New Zealand Māori Arts and Crafts Institute. Można tam również zobaczyć pracę osób uczących się tradycyjnego rzeźbienia i tkactwa.

Bardzo ciekawym miejscem jest również Whakarewarewa – The Living Māori Village. To nie jest skansen udający wioskę. Nadal mieszkają tam rodziny Tūhourangi Ngāti Wāhiao, a tradycja oprowadzania odwiedzających po tym miejscu sięga wielu pokoleń.

Kolejną możliwością jest Mitai Māori Village, gdzie można zobaczyć między innymi waka, haka i inne elementy występu kulturowego oraz spróbować hāngī.

Jeśli jesteś w Rotorua, zwróć też uwagę na Whakarewarewa Forest, czyli słynne Redwoods. W okolicy Te Pūtake o Tawa znajdują się pou whenua, które opowiadają historie związane z lokalnymi przodkami.

Auckland

Jeśli nie planujesz wyprawy do Rotorua, zacznij od Auckland Museum.

Muzeum posiada ogromną kolekcję taonga Māori i organizuje Māori Cultural Experience z waiata, poi i haka. To dobre miejsce, żeby zobaczyć konkretne przedmioty i symbole, a później zacząć czytać o ich znaczeniu.

Ważna uwaga: nie wszystko można fotografować. Niektóre przedmioty, miejsca i elementy ceremonii mają szczególne znaczenie, dlatego zanim wyciągniesz telefon, sprawdź zasady.

Wellington

Tutaj zdecydowanie warto odwiedzić Museum of New Zealand Te Papa Tongarewa.

Wystawa Mana Whenua pokazuje Māori jako tangata whenua, czyli ludzi tej ziemi. Są tam taonga, historie przekazywane ustnie, sztuka współczesna, rzeźbienie, tkactwo, pounamu, waka i whare.

Waitangi

Jeśli natomiast chcesz lepiej zrozumieć współczesną Nową Zelandię, jej historię i relacje pomiędzy Māori a Koroną, pojechałabym do Waitangi Treaty Grounds.

To jedno z tych miejsc, które pozwalają poukładać w głowie informacje wcześniej widziane osobno.

Te Tiriti o Waitangi podpisano w 1840 roku. Co szczególnie ważne, istnieją wersje dokumentu w języku angielskim i te reo Māori, a różnice pomiędzy nimi miały ogromne znaczenie dla późniejszej historii kraju.

Na miejscu znajdują się muzea, whare rūnanga, ogromna ceremonialna waka, organizowane są wycieczki z przewodnikiem i doświadczenia kulturowe.

Dla mnie poznawanie kultury Māori bez poznania historii Te Tiriti pozostawia po prostu ogromną dziurę w całym obrazie.

Miejsce, które warto zobaczyć dla samego widoku

Jeśli jesteś w Taupō, wybierz się do Mine Bay.

Znajduje się tam ogromna płaskorzeźba przedstawiająca Ngātoroirangi. Co ciekawe, nie jest to pradawny zabytek. Powstała pod koniec XX wieku, a jej twórcą jest Matahi Whakataka-Brightwell.

I właśnie dlatego ją lubię.

Pokazuje, że kultura nie musi być czymś zamkniętym w gablocie muzealnej i podpisanym „dawno temu”. Może się rozwijać, powstawać współcześnie i nadal opowiadać historie przodków.

Do rzeźby można dostać się od strony jeziora, między innymi łodzią lub kajakiem.

A co z haka?

Nie da się mówić o pierwszym kontakcie z kulturą Māori bez haka, bo dla wielu osób z zagranicy właśnie haka jest pierwszym skojarzeniem z Nową Zelandią.

All Blacks zrobili dla jej światowej rozpoznawalności prawdopodobnie więcej niż niejedna kampania promocyjna.

Tylko warto pamiętać, że haka nie jest po prostu „tańcem wojennym wykonywanym przed meczem rugby”. Istnieją różne rodzaje haka i różne okoliczności ich wykonywania.

Jeżeli więc pierwszy raz zobaczysz haka podczas meczu, potraktuj to jako początek poszukiwań, a nie definicję całego zjawiska.

Matariki

To kolejny element, którego przed przeprowadzką do Nowej Zelandii praktycznie nie znałam.

Matariki oznacza dla Māori początek nowego roku i wiąże się z pojawieniem się na niebie gromady gwiazd Matariki.

To czas pamiętania o tych, którzy odeszli, spotkań z bliskimi, celebrowania teraźniejszości i patrzenia w przyszłość.

Od 2022 roku Matariki jest w Nowej Zelandii świętem państwowym.

Jeżeli jesteś tutaj w tym okresie, warto sprawdzić lokalne wydarzenia. Muzea, miasta, iwi i różne organizacje przygotowują własne obchody.

Pounamu, czyli „greenstone”

Kiedy pierwszy raz przyjeżdżasz do Nowej Zelandii, bardzo szybko zaczniesz widzieć zielone zawieszki.

Pounamu ma jednak znacznie większe znaczenie niż kolejna pamiątka z wakacji.

Było i nadal jest ważnym materiałem dla Māori. Powstawały z niego ozdoby, narzędzia i broń, a wykonane z niego przedmioty mogą mieć status taonga.

Dlatego zamiast kupować pierwszy zielony naszyjnik z przypadkowego stojaka, warto najpierw poczytać o symbolice konkretnych kształtów, pochodzeniu kamienia i twórcy.

Dobrym punktem startowym jest materiał Te Papa o pounamu.

Māori na ekranie

To jeden z moich ulubionych sposobów poznawania kultury, bo film pozwala zobaczyć coś, czego muzealna tabliczka często nie pokaże: relacje, rodzinę, konflikty, język, poczucie humoru i codzienność.

Na początek polecam:

Once Were Warriors (1994) – bardzo mocny film. I kiedy piszę „mocny”, naprawdę mam na myśli mocny. Nie jest to pocztówka z Nowej Zelandii. Pokazuje przemoc domową, problemy społeczne i doświadczenie miejskiej rodziny Māori.

Whale Rider (2002) – zdecydowanie łatwiejszy na początek. Historia młodej dziewczyny, tradycji, rodziny, przywództwa i oczekiwań kolejnych pokoleń.

Boy (2010) – Taika Waititi, humor, dorastanie i życie Māori pokazane z zupełnie innej perspektywy.

The Dead Lands (2014) – jeśli interesuje Cię kino historyczne, wojownicy i świat sprzed europejskiej kolonizacji.

Ngāti (1987) – ważny film w historii kina Māori.

Cousins (2021) – znacznie bardziej współczesna produkcja, którą również warto dopisać do listy.

Co najlepsze, New Zealand Film On Demand ma obecnie osobną kolekcję filmów Māori. Warto również zajrzeć do MĀORI+ od Whakaata Māori, gdzie znajdziesz programy, filmy, dokumenty i treści w te reo Māori.

I jeszcze jedna ciekawostka dla fanów Disneya: szukaj produkcji dubbingowanych w te reo Māori. To świetny sposób, żeby po prostu posłuchać języka.

Jak zachowywać się z szacunkiem?

Tutaj najbardziej pomogły mi rozmowy z Māori.

Pierwsza zasada jest banalna: nie zakładaj, że wiesz.

Pytaj.

Nie powielaj stereotypów. Nie traktuj moko jak ciekawego „tatuażu do zdjęcia”. Nie sprowadzaj całej kultury do haka, wojowników i greenstone. Nie zakładaj również, że każdy Māori będzie chciał być Twoim prywatnym przewodnikiem po historii kolonizacji.

Warto natomiast nauczyć się kilku słów w te reo Māori i przede wszystkim ich poprawnej wymowy. Oficjalny portal rządowy zebrał dobre materiały do rozpoczęcia nauki: Learn te reo Māori.

Warto też zrozumieć, dlaczego niektóre tematy wywołują emocje.

Historia kolonizacji, utraty ziemi, osłabiania języka i sporów wokół Te Tiriti nie jest zamkniętym rozdziałem z podręcznika. Jej konsekwencje są elementem współczesnej debaty społecznej i politycznej.

Nie trzeba od razu mieć opinii na każdy temat.

Czasami wystarczy najpierw posłuchać.

Māori to nie cała kultura Pacyfiku

To też ważne, bo osobie przyjeżdżającej z Europy bardzo łatwo wrzucić wszystko do jednego worka.

Māori są rdzennymi mieszkańcami Aotearoa Nowej Zelandii, ale Nowa Zelandia jest również domem dla ogromnych społeczności pochodzących między innymi z Samoa, Tonga, Wysp Cooka, Niue, Fidżi i innych części Pacyfiku.

Jeżeli chcesz zobaczyć tę różnorodność w jednym miejscu, świetnym wydarzeniem jest coroczny Pasifika Festival w Auckland.

I tutaj naprawdę widać, jak ogromnym uproszczeniem byłoby mówienie o jednej „kulturze Pacyfiku”.

Co przywieźć z Nowej Zelandii?

Jeżeli szukasz pamiątek związanych z Māori, ja zwróciłabym uwagę przede wszystkim na:

  • pounamu i biżuterię wykonaną przez lokalnych twórców,
  • rzeźby i współczesną sztukę Māori,
  • przedmioty wykorzystujące tradycyjne wzornictwo,
  • książki o historii, mitologii i kulturze,
  • prace lokalnych artystów,
  • drobniejsze pamiątki związane z Aotearoa i motywem paproci.

W muzealnych sklepach często można znaleźć rzeczy ciekawsze niż standardowy magnes z napisem „New Zealand”.

Gdzie czytać dalej?

Jeśli chcesz samodzielnie wejść głębiej w temat, zaczęłabym od źródeł tworzonych w Nowej Zelandii.

Dobrym punktem startowym jest oficjalna strona rządowa Māori culture and heritage.

Warto również zajrzeć do materiałów Immigration New Zealand o kulturze Māori i Te Tiriti.

Do tego Te Papa, Auckland Museum, Waitangi Treaty Grounds i strony prowadzone przez miejsca związane bezpośrednio z lokalnymi iwi.

Im więcej czytam, tym bardziej przekonuję się, że w przypadku tej kultury jedna książka, jeden pokaz haka czy jedna wizyta w Rotorua zdecydowanie nie wystarczą.

Co więc sądzę o kulturze Māori?

Po kilku latach życia w Nowej Zelandii nadal nie czuję się osobą, która może ją „oceniać”.

I chyba już nie chcę.

Wolę ją poznawać.

Rozmawiać. Pytać. Czytać. Jeździć w kolejne miejsca. Oglądać filmy. Uczyć się słów, których jeszcze kilka lat temu nie potrafiłam nawet poprawnie przeczytać.

Na moją obecną czutkę Māori są przede wszystkim ludźmi niezwykle dumnymi ze swojej tożsamości, świadomymi historii i coraz mocniej odzyskującymi przestrzeń dla własnego języka, opowieści i sposobu patrzenia na świat.

I być może właśnie tutaj czuję pewną nić porozumienia.

Jako Polka doskonale rozumiem, jak silnie historia może być związana z tożsamością. Jak język może być czymś więcej niż narzędziem komunikacji. Jak ważne jest przekazywanie tradycji kolejnym pokoleniom. Jak można jednocześnie pamiętać o trudnej przeszłości i z ogromną dumą patrzeć na własną kulturę.

Oczywiście nasze historie są zupełnie inne i nie zamierzam ich ze sobą zrównywać.

Rozumiem natomiast samą potrzebę pamiętania.

I chyba właśnie dlatego im dłużej mieszkam w Nowej Zelandii, tym mniej interesuje mnie pytanie: „Co sądzisz o kulturze Māori?”

Znacznie ciekawsze wydaje mi się inne:

„Ile jeszcze mogę się od niej nauczyć?”

Mam nadzieję, że moje propozycje ułatwią Ci planowanie własnej podróży na koniec świata. A jeśli przyjedziesz do Nowej Zelandii, nie poprzestawaj na zrobieniu zdjęcia haka, kupieniu zielonej zawieszki i nauczeniu się „kia ora”.

To dopiero początek.

Dziękuję za przeczytanie. Ten wpis powstał bez użycia AI.
Odwiedzając ten blog, wspierasz moją twórczość.

Ciekawe? Udostępnij lub zapisz na później!

Jeśli poważnie myślisz o wyjeździe za granicę, sprawdź mój kompletny i konkretny kurs, który Ci w tym pomoże.

Spodobał Ci się mój artykuł?

Możesz wesprzeć moją pracę 
symboliczną, wirtualną kawą.

Dziękuję! Kamila

Chcesz więcej moich opowieści?

Jeśli interesuje Cię Nowa Zelandia i moje codzienne życie, zapisz się do newslettera. Na start otrzymasz super prezent!

Przewijanie do góry

Subscribe to My Newsletter

Subscribe to my weekly newsletter. I don’t send any spam email ever!